Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wymyślane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wymyślane. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 6 października 2014
Taki sobie miś
Szoku musiała doznać sowa.Szoku totalnego,gdy taki sobie miś zajrzał jej prosto do dziupli.Spała nieboraczka po pracowitej nocce,chrapała w takt dzięciolich postukiwań ,gdy nagle i niespodziewanie poczuła na sobie wzrok. Wzrok czerwonego guzika i niebieskiego oka. I uśmiech zamajaczył jej przez sen. Taki poprzyszywany naprędce fastrygą.
"Nie może być.Śni mi się to i już.Takie sobie misie po prostu nie istnieją"-pomyślała i przewróciła się na drugi bok.
Wzrok i uśmiech nie dawały jednak za wygraną.Patrzyły guzikowo ,uśmiechały się fastrygowo i czekały same nie wiedząc na co? Może na wzajemność? Może na potwierdzenie ,że nie są tylko snem że istnieją naprawdę? A może na Bóg sam jeden wie co?
I tylko Waldek w nosie miał dokładnie to co myśli sobie sowa. I miś.Wolnością się cieszył.Wolnością świeżo co uzyskaną....
piątek, 21 września 2012
nad i ponad
Trudno przypomnieć sobie kto pierwszy wypowiedział zaklęcie.Ważne ,że wszyscy uwierzyli w jego moc.Zamknęli oczy i czekali.Aż słowa nabiorą mocy. Upłynęła jedna chwila ,za nią druga i trzecia. Nagle wszyscy poczuli jak robią się mali coraz mniejsi . Oparli się wygodnie na stronach książki i polecieli .Daleko, daleko nad i ponad ....... Nikt z nich dziś nie pamięta tytułu tej książki .Ale czy to ma jakieś znaczenie? Wiele książek ma w sobie taką moc.Wystarczy uwierzyć .
środa, 30 maja 2012
Środowe na co i po co...
Franciszek czeka.
Natalia czeka.
I żółty kot czeka też .W tym samym miejscu ,ale obok. Nie wiem dokładnie na co wszyscy czekają? Może myślą o tym samym,choć różna ich do tego samego będzie prowadzić droga?A może jest zupełnie odwrotnie? Tą samą drogą dotrą w inne miejsca ?
CZy żółty kot tak samo LUBI ptaki jak NAtalia ? Czy Franciszek jest odważny ,ponieważ przyczepił sobie skrzydła z gazety i w nosie ma to co myślą o nim inni? CZy też jest śmieszny i żałosny? Nie wiem. I chyba do końca wiedzieć nie chcę .Bo i po co?
Za każdym razem gdy na nich patrzę inne emocje widzę.Czasem mi ich żal ,że są tacy samotni.A czasem im tej "izolacji" wśród zgiełku zazdroszczę....
Natalia czeka.
I żółty kot czeka też .W tym samym miejscu ,ale obok. Nie wiem dokładnie na co wszyscy czekają? Może myślą o tym samym,choć różna ich do tego samego będzie prowadzić droga?A może jest zupełnie odwrotnie? Tą samą drogą dotrą w inne miejsca ?
CZy żółty kot tak samo LUBI ptaki jak NAtalia ? Czy Franciszek jest odważny ,ponieważ przyczepił sobie skrzydła z gazety i w nosie ma to co myślą o nim inni? CZy też jest śmieszny i żałosny? Nie wiem. I chyba do końca wiedzieć nie chcę .Bo i po co?
Za każdym razem gdy na nich patrzę inne emocje widzę.Czasem mi ich żal ,że są tacy samotni.A czasem im tej "izolacji" wśród zgiełku zazdroszczę....
czwartek, 10 listopada 2011
Kobyłkowa wdzięczność
- Jeszcze kilka takich transportów i nie wytrzymam -pomyślała Kobyłka ciągnąc kolejny z rzędu wóz pełen drewna.
-Ruszaj się starucho ,raz ,dwa ,bo jak nie to.... - krzyknął na cały głos garbaty woźnica ,podkreślając swe słowa uderzeniem bata.
Kobyłka westchnęła cicho. Wóz ciążył niemiłosiernie.Właściwie nie pamiętała innego świata ,poza zwózką i zrywaniem drewna wśród trzasków bicza i wyzwisk . Nagle poczuła ból. Z ulgą pomyślała ,że to koniec.
Gdy się ocknęła usłyszała dziwne szepty , pobekiwania baranów , kokanie kur i kwakania kaczek . Poczuła spokój i ulgę .
- Ooo,obudziłaś się Siwko kochana .No teraz będzie coraz lepiej - jakiś nieznany cieniutki głos szepnął jej do ucha.I przytulił się delikatnie.
_ To niemożliwe. Chyba śnię .. - zdziwiła się Siwka - nikt nigdy do mnie tak nie mówił .Zawsze byłam staruchą ,wiedźmą ,sierotą ,ale żeby Siwką ?I do tego kochaną ? Lepiej zasnę ,żeby ten sen trwał jak najdłużej.
Ale rano było to samo . .Kolejnego dnia również .I kolejnego i jeszcze kolejnego bez zmian. Siwka nie wierzyła własnym oczom,że tak może wyglądać codzienność .Że wystarczy dobre słowa, odrobina miłości i góry można przewozić .
Dopiero po jakimś czasie baran wyjawił jej całą tajemnicę . Podczas transportu drewna zerwała ścięgna . Woźnica chciał ją dobić ,ale wówczas pojawił się ich gospodarz ,który przekonał woźnicę ,aby sprzedał mu konia. przez te wszystkie dni ,kiedy leżała nieprzytomna, córka gospodarza opiekowała się nią w każdej wolnej chwili .To jej głos Siwka usłyszała zaraz po przebudzeniu. Postanowiła odwdzięczyć się dziewczynce za troskę ,czułość i opiekę .Tylko jak ? Niespodziewanie z pomysłem wyskoczyła kura .
- Słyszałam kiedyś jak Rozalka mówiła ,że chciałaby zobaczyć świat z wysoka - zakokała.
- No tak łatwo powiedzieć - westchnęła Siwka. nagle wpadł jej do głowy pomysł - Jak byłam staruchą i wiedźmą ,nikt nie przejmował się mym losem. Gdy zostałam Siwką wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Jak zmiana imienia wywołała taki efekt to co by się mogło stać gdybym zmieniła kolor? Może udałoby się wówczas spełnić marzenie Rozalki ?
Cierpliwie ,w każdej wolnej chwili Siwka ćwiczyła zmianę koloru. Dla kogoś od kogo odwrócił się zły los nie ma przecież rzeczy niemożliwych ,prawda? Dlatego też nikt nie zdziwił się gdy pewnego dnia Siwka pokazała Dziewczynce świat .Z wysoka ...
P.S. A może zajrzyjcie na stronę fundacji Centaurus - całe szczęście ,że są na świecie ludzie starający się odwracać zły koński los ....
-Ruszaj się starucho ,raz ,dwa ,bo jak nie to.... - krzyknął na cały głos garbaty woźnica ,podkreślając swe słowa uderzeniem bata.
Kobyłka westchnęła cicho. Wóz ciążył niemiłosiernie.Właściwie nie pamiętała innego świata ,poza zwózką i zrywaniem drewna wśród trzasków bicza i wyzwisk . Nagle poczuła ból. Z ulgą pomyślała ,że to koniec.
Gdy się ocknęła usłyszała dziwne szepty , pobekiwania baranów , kokanie kur i kwakania kaczek . Poczuła spokój i ulgę .
- Ooo,obudziłaś się Siwko kochana .No teraz będzie coraz lepiej - jakiś nieznany cieniutki głos szepnął jej do ucha.I przytulił się delikatnie.
_ To niemożliwe. Chyba śnię .. - zdziwiła się Siwka - nikt nigdy do mnie tak nie mówił .Zawsze byłam staruchą ,wiedźmą ,sierotą ,ale żeby Siwką ?I do tego kochaną ? Lepiej zasnę ,żeby ten sen trwał jak najdłużej.
Ale rano było to samo . .Kolejnego dnia również .I kolejnego i jeszcze kolejnego bez zmian. Siwka nie wierzyła własnym oczom,że tak może wyglądać codzienność .Że wystarczy dobre słowa, odrobina miłości i góry można przewozić .
Dopiero po jakimś czasie baran wyjawił jej całą tajemnicę . Podczas transportu drewna zerwała ścięgna . Woźnica chciał ją dobić ,ale wówczas pojawił się ich gospodarz ,który przekonał woźnicę ,aby sprzedał mu konia. przez te wszystkie dni ,kiedy leżała nieprzytomna, córka gospodarza opiekowała się nią w każdej wolnej chwili .To jej głos Siwka usłyszała zaraz po przebudzeniu. Postanowiła odwdzięczyć się dziewczynce za troskę ,czułość i opiekę .Tylko jak ? Niespodziewanie z pomysłem wyskoczyła kura .
- Słyszałam kiedyś jak Rozalka mówiła ,że chciałaby zobaczyć świat z wysoka - zakokała.
- No tak łatwo powiedzieć - westchnęła Siwka. nagle wpadł jej do głowy pomysł - Jak byłam staruchą i wiedźmą ,nikt nie przejmował się mym losem. Gdy zostałam Siwką wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Jak zmiana imienia wywołała taki efekt to co by się mogło stać gdybym zmieniła kolor? Może udałoby się wówczas spełnić marzenie Rozalki ?
Cierpliwie ,w każdej wolnej chwili Siwka ćwiczyła zmianę koloru. Dla kogoś od kogo odwrócił się zły los nie ma przecież rzeczy niemożliwych ,prawda? Dlatego też nikt nie zdziwił się gdy pewnego dnia Siwka pokazała Dziewczynce świat .Z wysoka ...
P.S. A może zajrzyjcie na stronę fundacji Centaurus - całe szczęście ,że są na świecie ludzie starający się odwracać zły koński los ....
piątek, 21 października 2011
czasami warto spojrzeć w niebo....
... pomyślała Izabela patrząc prosto w chmury . Jej koleżanki jakoś nie podzielały tej opinii
- Gapieniem w niebo brzucha nie zapełnisz- gdakała z mądrą miną jedna.
- Podobno od tego robią się krosty na dziobie - dodawała pewnym głosem druga.
- I jeszcze matowieją pióra - wtrąciła trzecia,która nie zadzierała głowy bez powodu .No chyba tylko wówczas ,gdy udawało jej się zainteresowaniem koguta wzbudzić zazdrość pozostałych . Ale wówczas i tak nie patrzyła w niebo ,tylko na miny koleżanek .
- A ja i tak będę patrzeć tam gdzie chcę i kiedy chcę - pomyślała Izabela i oddała się patrzeniu w niebo.
Ku oburzeniu koleżanek oczywiście.Mijała chwila za chwilą ,mijał obłok, za obłokiem .Nagle i niespodziewanie niebo zrobiło się kolorowe .
- Dziewczyny ,szybko ,spójrzcie do góry !!!!! dzieje się coś niezwykłego!!!! - zawołała .
- Zaraz ,zaraz tylko napełnię brzuch - wykokała jedna.
- Za chwilę tylko wyczyszczę piórka - wykokała druga.
- Moment przecież niebo nie ucieknie - wykokała trzecia.
ja patrzę w niebo często ,a Wy ;-)) ?
- Gapieniem w niebo brzucha nie zapełnisz- gdakała z mądrą miną jedna.
- Podobno od tego robią się krosty na dziobie - dodawała pewnym głosem druga.
- I jeszcze matowieją pióra - wtrąciła trzecia,która nie zadzierała głowy bez powodu .No chyba tylko wówczas ,gdy udawało jej się zainteresowaniem koguta wzbudzić zazdrość pozostałych . Ale wówczas i tak nie patrzyła w niebo ,tylko na miny koleżanek .
- A ja i tak będę patrzeć tam gdzie chcę i kiedy chcę - pomyślała Izabela i oddała się patrzeniu w niebo.
Ku oburzeniu koleżanek oczywiście.Mijała chwila za chwilą ,mijał obłok, za obłokiem .Nagle i niespodziewanie niebo zrobiło się kolorowe .
- Dziewczyny ,szybko ,spójrzcie do góry !!!!! dzieje się coś niezwykłego!!!! - zawołała .
- Zaraz ,zaraz tylko napełnię brzuch - wykokała jedna.
- Za chwilę tylko wyczyszczę piórka - wykokała druga.
- Moment przecież niebo nie ucieknie - wykokała trzecia.
ja patrzę w niebo często ,a Wy ;-)) ?
sobota, 17 września 2011
niezapowiedziani...
....pojawią się w Innej Bajce.
czasem nie planują swojego przybycia. Siła wyższa sprawia ,że przemoknięci lądują na naszym dachu,który jest tylko nic nieznaczącym przystankiem na ich drodze. Takim jakich wiele było jest i będzie .
Są i tacy ,którzy szukają każdej nadarzającej się okazji by zawitać w nasze progi . Z daleka słychać ich radosne rżenie i stukot kopyt
Ale to pozoranci . Udają tylko ogładę towarzyską , wyczucie i takt.Gdyby nie wyraźnie zaznaczone granice ,w Innej Bajce rosła by tylko krótko wygryziona trawa .....
Są goście ,którzy pojawiają się w sobie tylko znanym celu .Bez pardonu podglądają nas przy pracy .Potrafią też dosadnie,działając na nasze powonienie, wyrazić swoje zadowolenie lub dezaprobatę z oglądanej właśnie pracy.
Są i tacy a raczej byli i tacy ,którzy nas traktowali jak gości . Zawsze punktualni . Codziennie o 22.00 pojawiali najczęściej całą gromadą .Z dziką satysfakcją oddawali się przyjemności zaglądania nam w każdy kąt. Czarną nocną ciszę przerywał co jakiś czas złośliwy pisk połączony pewnością ,że napędzają nam stracha.
. Znikali nad ranem ,odliczając w myślach dni do naszej wyprowadzki . Zgubiła ich pewność siebie - nie pomyśleli nawet ,że w Innej Bajce mieszkają lokatorzy o ostrych pazurach i łowczych instynktach,a nie puszyste pręgowane przytulanki....
P.s. Post dedykuję jaszczurce ,która wylegiwała się kilka dni temu na patchworku w naszej sypialni.Nie wyraziła zgody na zamieszczenie jej wizerunku i danych osobowych w miejscu publicznym :-)
czasem nie planują swojego przybycia. Siła wyższa sprawia ,że przemoknięci lądują na naszym dachu,który jest tylko nic nieznaczącym przystankiem na ich drodze. Takim jakich wiele było jest i będzie .
Rozglądają się uważnie na boki .
Rozsiadają się wygodnie .Ba, są w stanie oddać się czynnościom pielęgnacyjnym .Gdy wysuszą ostatnie piórko znikają równie szybko jak się pojawili .
Są i tacy ,którzy szukają każdej nadarzającej się okazji by zawitać w nasze progi . Z daleka słychać ich radosne rżenie i stukot kopyt
Gdy wbiegają na ostatnią prostą ,wprost nie mogą opanować radości.
Bo czeka na nich koniczyna -specjalnie hodowana i nie ściana za często ;-)
w czerwcu zdarzała się nawet czterolistna :-)
Są goście skromni ,ostrożne podchodzący do płotu .
Ale to pozoranci . Udają tylko ogładę towarzyską , wyczucie i takt.Gdyby nie wyraźnie zaznaczone granice ,w Innej Bajce rosła by tylko krótko wygryziona trawa .....
Są goście ,którzy powoli i w sobie zrozumiałym tempie zjawiają się u nas . Gdy osiągną już cel swojej podróży ,niełatwo rezygnują z raz wybranego miejsca . Przesiadują tam całymi dniami ,niespiesznie delektując się życiem i podglądając nas od czasu do czasu ,gdy wychylą "nosa" ze swojej skorupy.
Są i tacy a raczej byli i tacy ,którzy nas traktowali jak gości . Zawsze punktualni . Codziennie o 22.00 pojawiali najczęściej całą gromadą .Z dziką satysfakcją oddawali się przyjemności zaglądania nam w każdy kąt. Czarną nocną ciszę przerywał co jakiś czas złośliwy pisk połączony pewnością ,że napędzają nam stracha.
. Znikali nad ranem ,odliczając w myślach dni do naszej wyprowadzki . Zgubiła ich pewność siebie - nie pomyśleli nawet ,że w Innej Bajce mieszkają lokatorzy o ostrych pazurach i łowczych instynktach,a nie puszyste pręgowane przytulanki....
P.s. Post dedykuję jaszczurce ,która wylegiwała się kilka dni temu na patchworku w naszej sypialni.Nie wyraziła zgody na zamieszczenie jej wizerunku i danych osobowych w miejscu publicznym :-)
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
efekt czytania
tuż za rogiem, w cieniu starych drzew , śpiewu wron i kawek mieszkała dziewczynka . Zwyczajna ,jakich wiele. I jak większość zwyczajnych dziewczynek lubiła czasem marzyć ,że jest niezwyczajna. Ponieważ kiedyś usłyszała ,że jak się o czymś często myśli to się to zazwyczaj spełnia, marzyła w każdej wolnej chwili. W czasie drogi do szkoły i ze szkoły ( zajmowało jej to 5 minut marzeń ) ,na przerwach ( średnio około 20 minut marzeń ,bo w czasie zabaw z koleżankami marzyć nie umiała), a nawet na nudnej lekcji geografii ( całe 30 minut marzeń -pierwsze 15 minut lekcji musiała uważać ,aby nauczycielka nie odkryła ,że myślami jest gdzie indziej i nie wyrwała jej do odpowiedzi ) . Najpierw marzyła ,że chodzi swoimi ścieżkami jak kot. Ale trudno,aby to marzenie mogło się spełnić - jej rodzice bardzo o to dbali. Potem przez kilka miesięcy chciała zostać lwem i nikogo nie bać się. Ale jak zobaczyła w telewizji,że lew właściwie cały dzień zbija bąki i wykorzystuje żony i dzieci ,a na dodatek jego życie wcale nie jest wolne, postanowiła zostać ptakiem .Albo chociaż nauczyć się latać . W każdej wolnej chwili ,a nie było ich za wiele, siadywała na dachu swojego domu i patrzyła w niebo . I marzyła oczywiście. Że lata razem z ptakami i ogląda cały świat z wysoka. Z takiego wysoka najwyższego ,bo stamtąd świat wygląda najśmieszniej.
Po "iluśtam " marzeniach codziennych wszystko się spełniło .Przyśniło jej się ,że jest ptakiem ....
* * *
Po wspólnej głośnej lekturze "Piotrusia Pana i Wendy" J.M. Barrie'go w rewelacyjnym tłumaczeniu Michała Rusinka "musiałam" namalować ten obrazek i wymyślić tę historyjkę :-)))
i jeszcze cytat z tejże książki :
" -...wiesz Jane czasami mam wątpliwości, czy w ogóle potrafiłam latać .
- Potrafiłaś ,mamo.
- Och, to były piękne czasy!
- A czemu teraz nie potrafisz latać ,mamo?
- Bo jestem dorosła, kochanie. Kiedy ludzie dorastają zapominają jak to się robi.
- Dlaczego zapominają jak to się robi ?
- Bo nie są już weseli , niewinni i bezduszni. Tylko weseli ,niewinni i bezduszni potrafią latać."
A wracając do obrazka i historyjki - dlaczego dziewczynka ma strój koguta? bo jest "tylko" wesoła i " tylko" niewinna ,więc lata jak ten kogut. I prawdę mówiąc w zupełności jej to wystarcza ;-))
Po "iluśtam " marzeniach codziennych wszystko się spełniło .Przyśniło jej się ,że jest ptakiem ....
* * *
Po wspólnej głośnej lekturze "Piotrusia Pana i Wendy" J.M. Barrie'go w rewelacyjnym tłumaczeniu Michała Rusinka "musiałam" namalować ten obrazek i wymyślić tę historyjkę :-)))
i jeszcze cytat z tejże książki :
" -...wiesz Jane czasami mam wątpliwości, czy w ogóle potrafiłam latać .
- Potrafiłaś ,mamo.
- Och, to były piękne czasy!
- A czemu teraz nie potrafisz latać ,mamo?
- Bo jestem dorosła, kochanie. Kiedy ludzie dorastają zapominają jak to się robi.
- Dlaczego zapominają jak to się robi ?
- Bo nie są już weseli , niewinni i bezduszni. Tylko weseli ,niewinni i bezduszni potrafią latać."
A wracając do obrazka i historyjki - dlaczego dziewczynka ma strój koguta? bo jest "tylko" wesoła i " tylko" niewinna ,więc lata jak ten kogut. I prawdę mówiąc w zupełności jej to wystarcza ;-))
wtorek, 17 maja 2011
straszek
"Jak strach ma tylko wielkie oczy to nie może być zły.Może być straszny, przerażający , ale nie zły- pomyślała Rozalka wpatrując się w ogromne oczy ,które łypały na nią zza krzaków.
"A może on też się boi? Bo przecież gdyby był odważny to by się nie chował i nie drżał jak listek na wietrze " - rozmyślała dalej.
" Hej ty tam nie chowaj się ,bo i tak cię widzę - zawołała w stronę krzaków - no wyjdź ,proszę"
Krzak zaczął drżeć jeszcze bardziej .Dziewczynka postanowiła zmienić taktykę .
"Cip ,cip,taś ,taś ,kici ,kici, no pokaż się Straszku"- powiedziała łagodnie.
Krzak znowu zatrząsł się cały , a na dodatek ogromne oczy znikły .Rozalka postanowiła ,że do trzech zawołań sztuka.
"No nie daj się prosić ,wyjdź .Wiesz,że ja się ciebie też boję,bo wszyscy każą mi się ciebie bać .Mówią ,że jesteś duży, groźny, nieznany i nie wiadomo co ci siedzi w głowie."
"Kiedy się boję" - krzak nagle przemówił .
"Wiesz co Straszku mam pomysł ,zamknę oczy ,a ty podejdziesz ,dobrze?"
"Sssssspróbuję się nie bać" - cichutko odpowiedział Straszek.
"No to uwaga ,raz, dwa ,trzy ,zamknięte"- zawołała dziewczynka.
"Idę ,już idę - szepnął Straszek.Miał wielką ochotę przekonać się na własne duże oczy ,czy ta dziewczynka jest rzeczywiście taka straszna jak mówią .Powoli wyszedł z krzaków i stanął przed nią .Rozalka otworzyła oczy.
"Ktoś kto ma takie duże oczy nie może być straszny"- pomyślał Straszek i uśmiechnął się nieśmiało.
P.S . na łonie natury podejrzały kury
Subskrybuj:
Posty (Atom)





