środa, 24 sierpnia 2016

Aukcja dla Ady

Od dobrych kilkunastu tygodni trwa aukcja dla Ady Kupiec . Ada cierpi na zespół Niemanna-Picka typu C.Nieuleczalną chorobą,która wyniszcza organizm. Ada ma 21 lat- nie kwalifikuje się do leczenia refundowanego,bo według systemu jest za stara.... Więcej informacji  znajdziecie  na stronie https://www.siepomaga.pl/adrianna.
Grupa ilustratorów - Ela Wasiuczyńska ,Natasza Piskorska, Daniel de Latour, Paweł Pawlak, Kasia Warpas, Susie Hammer, Gosia Herba, Emilka Emilia Dziubak, Nika Jaworowska, Aina Bestard,Ewa Poklewska-Koziełło,Marianna Oklejak, Katarzyna Bajerowicz, Joanna Kłos,Robert Romanowicz, Jolanta Marcolla,Aleksandra Michalska Szwagierczak postanowił pomóc  wystawiając swoje prace na aukcję.

Dołączam się i ja - z czarnym kotem ,który przynosi szczęście ,z różową panieneczką ,czyli oryginałem ilustracji pochodzącym z książki "Brzechwa dzieciom.Dzieła wszystkie.Bajki" wyd.Nasza Księgarnia,

tabliczką ostrzegawczą prosto z Innej Bajki

 i egzemplarzem książki z Bajkami Brzechwy ufundowaneym przez NAszą Księgarnię .




Aukcja trwa na FB - https://www.facebook.com/pracowniazinnejbajki/photos/a.810707415690479.1073741832.791518410942713/1157147514379799/?type=3&theater
 pod postem można licytować.
Może ktoś ma ochotę, możliwości i fundusze by pomóc? Z góry dziękuję.Bardzo.....



wtorek, 19 lipca 2016

Na chwilę....

...całe lato zasłonił słoń.


Zniknęły  góry, rozpłynęły się w chmurach drzewa i kolory takie jakieś wymęczone.Przygaszone zielenie, szare błękity tylko biel hortensji się w bieli trzyma.Wszędzie mokro i tę mokrość nawet w nosie czuć. Chwilowo odpoczywam od upałów

 ale pracuję.Intensywnie jak to latem zwykle u nas bywa.Próbując jednocześnie podzielić czas na czworo, pięcioro ,a czasem dziesięcioro i znaleźć czas na wszystko na co chcę,mogę, powinnam ,a na to co mi w duszy gra.CZasem to znajdowanie wygląda tak
A czasem zupełnie inaczej
No cóż kto powiedział,że będzie idealnie?

p.s. Ilustracje z "Wierszykarni" Danuty Wawiłow wyd.Nasza Ksiegarnia

czwartek, 19 maja 2016

"Brzechwa dzieciom dzieła wszystkie.Bajki"




To była przygoda! Trzysta pięćdziesiąt dwie strony. Duże, prawie A4.  Brzechwa i ja. I jego bajki.Wszystkie jakie napisał. Zaczynając tę przygodę dokładnie rok temu nie przypuszczałam,że przyniesie mi tyle radości i zadowolenia. I że smutno mi trochę będzie gdy skończę ostatnią ilustracje. To był powrót do dzieciństwa, jego zapachów ,wspomnień.Gdy mając bodajże 6 lat dukałam nieporadnie "Opowiedział dzięcioł sowie" nawet mi się nie śniło,że będę miała okazję dołożyć do Brzechowych bajek swoją cząstkę....
Ta cząstka leży teraz przede mną ,pięknie wydana przez Naszą Księgarnię. Cieszę się bardzo. Mam nadzieję,że nie tylko ja....











To oczywiście mała zajawka tego co w środku. Bo jak zmieścić w jednym poście trzysta pięćdziesiąt dwie strony i pół roku pracy? Może zrobić post następny ;-) ?

piątek, 8 kwietnia 2016

zapraszam ...

.... do Cieklina .Dzisiaj,8 kwietnia  o godz.18.00  w Muzeum Narciarstwa im.Stanisława Barabasza odbędzie się wernisaż wystawy moich ilustracji. Wystawa potrwa do 1 czerwca. A na niej wybrane oryginały prac z ostatnich 5 lat.

czwartek, 17 marca 2016

"Zbaranieć można!" -czyli od pomysłu do realizacji ;-)

 Wczoraj kurier ,"przedzierając" się przez wiosenne błoto, przywiózł pakunek z Literatury  - książkę z wierszami Agnieszki Frączek ,do której to miałam przyjemność ( i radość!) namalować ,narysować ,powycinać i powklejać ilustracje. Zbarniałe zupełnie
 
Siedzimy ,oglądamy,,szukamy( to ja!) dziury w całym  ,czyli tego co mogłam było zrobić lepiej, inaczej.
 I wspominamy.Jak czasem  niewinny pomysł może przybrać taki materialny wymiar.
Jeszcze na Północy Maciek, jak co dzień rano, odwiózł chłopaków do szkoły i  wracał sam.W ciszy porannej  .Przez las oczywiście. Nie wiem dokładnie  jaka szufladka w głowie mu się otworzyła, w każdym bądź razie od progu zawołał ,że przyszedł mu fajny pomysł na książkę.
-Są słowa ,które mają wiele znaczeń i czasem jak rozumiemy je dosłownie mogą wyjść z tego całkiem ciekawe historie.  Choćby takie "zbaranieć" -co znaczy wiadomo ,ale gdyby potraktować je 1:1?- tłumaczy.
W  mojej głowie zaczęły pojawiać  obrazki i dziwne stwory.I kolory ,dużo kolorów.  Rozdmuchanych ,zmałpowanych ,rozbyczonych że ho ho...  Pomysł zaczął szukać sobie wolnej szufladki ;-)
Już wspólnie ,razem z chłopakami,zaczęliśmy wynajdywać  słowa "ze zwierzakami". Było ich całkiem sporo. Trzeba było coś z nimi zrobić.Oczywiście jasne było jak słońce i  dwa razy dwa,że to  Agnieszce Frączek  je trzeba podrzucić . Bo Agnieszka nadaje na tych falach jak nikt .I Agnieszką lubię pracować bardzo!
 Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać.Pisanie wierszy już  - wiadomo- potrwało .Moje ilustrowanie też.
Zawsze powtarzam .że w moim wypadku ilustrowanie to praca rodzinna - nie wyobrażam sobie,żeby chłopaki nie zaglądali mi przez ramię jak rysuję ,żebyśmy  nie siedzieli "rodzinnie" i nie rozmawiali o tym co robię ,co zrobić powinnam ,co się komu  podoba ,a co nie. A jakie są tego efekty? A na przykład takie:



Po więcej zapraszam do książki :-)

środa, 17 lutego 2016

Dzikość w sercu ....

....  nie jest towarem pożądanym na co dzień."Niebezpieczny relikt przeszłości", "wstydliwy atawizm", "nieokiełzany wybuch emocji" dostępny dla wybranych i to na dodatek od święta.Jak wiatr we włosach, widok aż po kres,krzyk i wrzask gdy jest źle lub gdy dobrze .Takie rzeczy trzeba przecież kontrolować. Najlepiej operacyjnie, zastrzykowo lub formie tabletek.Bo się  wymyka.   Nakazom, zakazom, prawom ustanowionym dla ogółu i mas. Bo jednostkowe i niepowtarzalne.  Dlatego najlepiej zapomniec ,ukryć ,najgłębiej jak się da w ciemny kąt ,razem z zębami mlecznymi.
Dlatego dzisiaj-  nie tylko kotom-  dzikości serca z całego serca życzę .Choćby i od święta ;-)



czwartek, 21 stycznia 2016

zapodziane

Próbuję szukać we wspomnieniach i niewiele znaleźć mogę. Raptem  kilka obrazków przykrytych warstwą kurzu i późniejszymi zdarzeniami. Nic to. Ważne,że są. Nawet jeśli ich niewiele-bo tak naprawdę  nitkę pomiedzy światem dorosłych a moim wówczas dziecięcym trzymał Dziadek, nie Babcia  - to przecież się znalazły i są -  A Babcia?  Dbała o to by wszystko co do przyziemności jest potrzebne było . Zwyczajnie  i codziennie . Dziadek to co innego. Dziadek latał i otwierał nieznane światy. Taaaak ,taak chciałoby się o Dziadku ,ale o Babci postanowiłam  wspomnienia ułożyć sobie w głowie.Trudne to....
Co mi po niej zostało ?
-dedykacja w pierwszej samodzielnie przeczytanej książce "UKochanej Joli babcia Krysia" ( to "U" zostało dopisane na drugi dzień ,po przemyśleniu całej sprawy....)
- Smaki  - koglu-moglu z kakaem ,  ciepłego soku z kiszonej kapusty,który podgrzewała mi na kozie  w małym wiejskim sklepie ,w którym pracowała i rytuał  słodkich ,ciepłych podwieczorków 
- Radość   z tego ,że nie bawię się w sklep ,ale Babcia pozwala mi NAPRAWDĘ ważyć ,liczyć, wydawać resztę i jej duma ,że sobie dobrze w tym radzę

I jeszcze jej wiara we mnie,że dam sobie radę we wszystkim co mnie w życiu spotka..... Taaaaa....
Dużo i mało mi zostawiła.....

 Nigdy nie widziałam  jak karmiła gołębie .Nie miała siwych ,długich włosów , takiego uśmiechu i czerwonej torebki ,ale ilekroć staje mi przed oczyma obraz babci to jest on  taki. Nie wiem dlaczego właśnie  taki zapadł mi w serce? Może to  moja babcia gdzieś tam ,głęboko w duszy? A może mi się to tylko wydaje?