tuż za rogiem, w cieniu starych drzew , śpiewu wron i kawek mieszkała dziewczynka . Zwyczajna ,jakich wiele. I jak większość zwyczajnych dziewczynek lubiła czasem marzyć ,że jest niezwyczajna. Ponieważ kiedyś usłyszała ,że jak się o czymś często myśli to się to zazwyczaj spełnia, marzyła w każdej wolnej chwili. W czasie drogi do szkoły i ze szkoły ( zajmowało jej to 5 minut marzeń ) ,na przerwach ( średnio około 20 minut marzeń ,bo w czasie zabaw z koleżankami marzyć nie umiała), a nawet na nudnej lekcji geografii ( całe 30 minut marzeń -pierwsze 15 minut lekcji musiała uważać ,aby nauczycielka nie odkryła ,że myślami jest gdzie indziej i nie wyrwała jej do odpowiedzi ) . Najpierw marzyła ,że chodzi swoimi ścieżkami jak kot. Ale trudno,aby to marzenie mogło się spełnić - jej rodzice bardzo o to dbali. Potem przez kilka miesięcy chciała zostać lwem i nikogo nie bać się. Ale jak zobaczyła w telewizji,że lew właściwie cały dzień zbija bąki i wykorzystuje żony i dzieci ,a na dodatek jego życie wcale nie jest wolne, postanowiła zostać ptakiem .Albo chociaż nauczyć się latać . W każdej wolnej chwili ,a nie było ich za wiele, siadywała na dachu swojego domu i patrzyła w niebo . I marzyła oczywiście. Że lata razem z ptakami i ogląda cały świat z wysoka. Z takiego wysoka najwyższego ,bo stamtąd świat wygląda najśmieszniej.
Po "iluśtam " marzeniach codziennych wszystko się spełniło .Przyśniło jej się ,że jest ptakiem ....
* * *
Po wspólnej głośnej lekturze "Piotrusia Pana i Wendy" J.M. Barrie'go w rewelacyjnym tłumaczeniu Michała Rusinka "musiałam" namalować ten obrazek i wymyślić tę historyjkę :-)))
i jeszcze cytat z tejże książki :
" -...wiesz Jane czasami mam wątpliwości, czy w ogóle potrafiłam latać .
- Potrafiłaś ,mamo.
- Och, to były piękne czasy!
- A czemu teraz nie potrafisz latać ,mamo?
- Bo jestem dorosła, kochanie. Kiedy ludzie dorastają zapominają jak to się robi.
- Dlaczego zapominają jak to się robi ?
- Bo nie są już weseli , niewinni i bezduszni. Tylko weseli ,niewinni i bezduszni potrafią latać."
A wracając do obrazka i historyjki - dlaczego dziewczynka ma strój koguta? bo jest "tylko" wesoła i " tylko" niewinna ,więc lata jak ten kogut. I prawdę mówiąc w zupełności jej to wystarcza ;-))
PIĘKNIE!:)
OdpowiedzUsuńPrzepiękny, z fantazją. Domki urocze. Masz wielki talent! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMalujesz w takim stylu, który uwielbiam i zawsze chciałam w takim malować, ale niestety maluję w zupełnie innym ;-)
OdpowiedzUsuńUrocza historia. Jak byłam mała dziewczynką to też bardzo chciałam latać. Nawet przywiązałam balony z helem do wiklinowego fotela, dorobiłam skrzydła z papieru i do tej pory wydaje mi się, że udało mi choć na chwilę wnieść. Poza tym często śni mi się, że latam. Chyba wciąż jestem mała dziewczynką. ;-) Pozdrawiam
mamon- też odnoszę takie wrażenie ;-))
OdpowiedzUsuńOLQA - dziękuję Pięknie :-)))
Mammamisia - cieszę się ogromnie ,że podobają Ci się fantazje Z Innej Bajki .Dziękuję za miłe słowa :-)))- co do talentu to myślę ,że każdy z nas jakiś ma -ważne ,aby go w sobie odkryć i rozwijać :-))i ja pozdrawiam przytulny Domowy i Jego Mieszkańców
Wonne Wzgórze - skrzydlaty fotel - to musiał być wehikuł ;-)))) a w to ,że jesteś dziewczynką z Czarnym Kotem - nie wątpię ;-)))
pozdrawiam też zawodu ceramik ;-))
Mammamisia - pozdrawiam oczywiście przytulny Domowy Zakątek - jakiś internetowy skrzat zjadł mi Zakątek :-??
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie. I ja pozdrawiam życząc weny na kolejne cudne dzieło, które z chęcią będę podziwiać.
OdpowiedzUsuńniesamowite!!! piękne!!!
OdpowiedzUsuńładne:-) takie z innej bajki:-))
OdpowiedzUsuńKojarzy mi się z z metalowym wiatrowskazem w kształcie koguta - czytałam, że ten symbol chronił domostwo przed pożarem i innymi nieszczęściami. Może coś w tym jest, że latanie również wznosi nas ponad niespodziewane zawirowania losu... Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNo i zakończyłaś cytatem, o którym często myślę. Jak to w życiu bywa; gdy jesteśmy bardzo młodymi ludźmi, to marzymy, marzymy. Bujamy sobie w obłokach, aż miło. A później jakoś tak się dzieje, że zapominamy o lataniu. To smutne! Jednak czasem nagle przypominamy sobie, że przecież potrafimy latać i jeśli tylko mamy odwagę żyć naprawdę, to rozwijamy ukryte pod kostiumem skrzydła . I nie ma to nic wspólnego ze starczym zdziecinnieniem! Przynajmniej taką mam nadzieję!
OdpowiedzUsuńmyślogowskie myśli ,megimoher, miło czytać :-)))
OdpowiedzUsuńNela -właśnie w Lublinie od pewnej Ukrainki dowiedziałam się,że koguty "działają" właśnie tak jak piszesz :-)) i ja pozdrawiam
Bozeno i ja mam taką nadzieję :-)))))