poniedziałek, 18 maja 2015

"Lenka i magiczne drzewo",czyli warsztaty o przyjaźni w naszej szkole

Szkoła w naszej wsi jest mała. Raptem z oddziałem przedszkolnym i zerówką uczy się w niej około pięćdziesięcioro dzieciaków. Z naszej Pagorzyny i pobliskiego Pagórka. Nasze chłopaki lubią swoją szkołę i my lubimy ją też.Nie myślałam nigdy ,że to napiszę ( po doświadczeniach ze szkoły tam na północy) ,ale tak jest. Lubimy ją i już . Z wieloma nauczycielami mówimy sobie po imieniu ( "bo co my sobie będziemy panować,przecież wspólnie opiekujemy się naszymi dziećmi" usłyszałam zaraz na początku), jest kameralnie i przede wszystkim od progu wita nas uśmiech,ale to cecha tych okolic.Uśmiech ,jak pisałam już wcześniej, jest tutaj wszechobecny.I spokój też. Oczywiście szkoła   to nie  raj i zdarzają się czasami przykre sytuacje,obowiązki ,musy ,nieporozumienia. Ot, życie.
Dlatego gdy dostałam z  Publicatu propozycję zilustrowania tekstu Ireny Landau przeznaczonego  do samodzielnego czytania  nie wahałam się ani chwili.
"Lenka i magiczne drzewo" to krótki tekst o przyjaźni ,o tym jak wygląda gdy kwitnie i co się z nią dzieje gdy gaśnie.

 




 Nie będę zdradzać całej historii ,napiszę tylko ,że kończy się happy endem ;-)


 Ponieważ klasa I ,do której chodzi nasz Rycerz Młodszy liczy tylko siedmioro uczniów udało mi się dostać w prezencie od wydawnictwa dodatkowo 7 egzemplarzy :-)))  Dzieci najpierw samodzielnie w domu przeczytały książkę ,potem spotkaliśmy się ,żeby porozmawiać i narysować przyjaźń. Dzieciaki doszły do wniosku ,że nie można przyjaźnić się samu z sobą ,i że przyjaźń musi być kolorowa.






W ruch poszły nożyczki ,papier klej i farby i wspólnie zrobiliśmy magiczne drzewo przyjaźni .Wisi teraz na tablicy i przypomina o tym wszystkim co najważniejsze. A przypominać musi ,bo czasami te  ważne sprawy umknąć i schować się bardzo głęboko.....

18 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. KAsiu, dzięki -a ja czekam na -choć kawałek -Twojego zielonego stwora i doczekać się nie mogę :-(

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. anitamm - no fajnie tym bardziej ,że takiego zaangażowania i zapału wśród dzieciaków już długo nie widziałam!

      Usuń
  3. przyjaźń to podstawa egzystencji. Ilustracje są przepiękne - zresztą jak wszystko co powstaje u Was. :-) pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyjaźń to ,niestety, coraz częściej towar deficytowy.Miłość jakoś funkcjonuje ,a przyjaźń gdzieś nam się w tym pędzie ,tłoku i natłoku zawieruszyła..... Marlena ,dziękuję -przyjeżdżajcie jak najszybciej się da ,żeby się nasycić tą rozbuchaną zielenią ,tymi widokami i powietrzem.My dzisiaj po krótkim wypadzie na kawę do Starej Farmy wjechaliśmy na nasze Półdupki pooglądać sobie z jednej strony BN z drugiej Pogórze Oglądamy ,chłoniemy , nasycamy oczy ,a tu lata sobie paź królowej ,a tu kwitną storczyki. To jest naprawdę zaczarowane miejsce!!!!! Jak się cieszę,że tu mieszkamy.Tej radości i Wam życzymy :-)))

      Usuń
  4. cudowna jest !!! Właśnie kupuję ją dla chrześnicy męża :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. monique - naprawdę? Ale miło! Chrześnicę i Córki pozdrów :-)

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super to drzewo wam wyszlo! I fajne dzieciaki, takie normalne, zwykle dzieci. Takie, jakie powinny byc. (a uwierz mi, tutaj w tym wielkim miescie to wcale nie jest takie oczywiste)

    OdpowiedzUsuń
  7. No ja też najbardziej doceniam tę ich normalność .To ,że odwiedzają się ,kłócą ,godzą ,wygłupiają , przebywają w swoim dziecięcym świecie ,ganiają po polu ,budują domki z drzew , bazy i różne kryjówki, kopią fosy i gonią kury ( co niektóre ;-) ), i że doświadczają wolności .... Wiem ,że w wielkim mieście dzieci w większości żyją w klatkach lub pod kloszem i robią rzeczy pod nadzorem dorosłych ( patrz zajęcia dodatkowe) ,że nie spotykają w domach ,nie ganiają po podwórkach ,że doświadczają ,bo to przecież takie niebezpieczne.Ale widocznie takie doświadczenia muszą zebrać ,bo tego wymaga od nich współczesny świat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na szczescie sa tez dzieci, nawet w eilkich miastach, ktore maja swoje podworka, w starych kamienicach, baa, nawet trzepaki maja. I koty, ktorymi musza sie zajac i kwiatki posadzone, przez staruszki.
      I ja za chwilke do takich dzieci jade. I moze pogram z nimi w kapsle:)

      Usuń
    2. W wielkich byc mialo, przepraszam.

      Usuń
    3. Tak mam nadzieję ,że i wielkich miastach są całkiem dziecinne dzieci :-))) Cieszę się,że o nich piszesz. To przecież nie tylko domena wsi...Miłego grania w kapsle życzę :-)

      Usuń
  8. Cudowne ilustracje!
    I piekne to rysowanie przyjazni. Musi byc kolorowa, musowo;)
    Pozdrawiam cieplo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam z zapachem poziomek :-)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Dorota ,zapraszamy- przekonasz się jakie tu fajne dzieciaki są :-)))

      Usuń